Wszystkie »

  • Wpisów:149
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:329 dni temu
  • Licznik odwiedzin:93 202 / 3648 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wypalenie dotyka najczęściej zawodów wymagających intensywnych kontaktów z ludźmi m.in. psychologów, pedagogów, nauczycieli, lekarzy, dziennikarzy i pielęgniarek.

Jedna z teorii psychologicznych mówi o tym, że wypalenie zawodowe zwane naukowo syndromem Burnouta bierze się z braku równowagi pomiędzy wymaganiami, a zasobami, którymi dysponujemy. Dotyczy to wymagań, jakie stawiamy sami sobie jak i te, które stawiają nam pracodawcy. Inna, że wypalenie rozwija się wtedy, gdy za dużo chcemy, gdy stawiamy sobie nierealistyczne cele. - Kiedy co innego chcemy, a inne mamy możliwości. Jest to tzw. frustracja celów – tłumaczył psycholog.

- Syndrom wypalenia zawodowego to dość złożone zjawisko. Składa się z trzech komponentów: wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji lub cynizmu i braku osiągnięć zawodowych – tłumaczył podczas "Wieczoru Naukowego" profesor Roman Cieślak, psycholog.


Stresss…


A wszystko zaczyna się od stresu. - Stres może być pozytywny, ale może być także negatywny, to zależy od tego jak dużo go jest – wyjaśniał doktor Paweł Boguszewski, neurobiolog z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN.
W biologii i neurobiologii stresem nazywa się wszystko to, co zmusza człowieka do działania. - Stresem jest nawet to, że jesteśmy głodni. Bo jest to czynnik, który motywuje nas do poszukiwania pokarmu – mówił doktor.

Jedną wielką maszyną do radzenia sobie ze stresem, do dostosowywania się do zmieniających warunków otoczenia jest mózg. Człowiek posiada odpowiednie układy, które wzbudzają w nim stres. - To jest chociażby to, że się czegoś boimy. To specjalny układ emocjonalny, który mówi nam, że jakiś bodziec jest zagrażający i trzeba coś z nim zrobić. To układ obronny – wyjaśniał Boguszewski.
Długotrwały i głęboki stres przekłada się na działanie całego organizmu. Wówczas na stres zaczyna reagować ciało i następuje "wyrzut adrenaliny", co dodaje energii.


Kortyzon – dawca chwilowego zadowolenia


Jednak człowiek nie może za długo funkcjonować "jadąc" na samej adrenalinie. Dlatego potem następuje kolejna faza. - Faza kortyzonu, gdzie wchodzi się tak zwaną oś podgórze- przysadka -nadnercza. To odpowiedź stresowa długofalowa, która może trwać przez kilka dni, a nawet tygodni – stwierdził neurobiolog.
Podwyższony poziom kortyzonu odczuwamy jako coś pozytywnego, ponieważ organizm rezygnuje z pewnych funkcji, które nie są niezbędne. - Na przykład osłabiona zostaje wtedy czynność układu immunologicznego, co sprawia, że nie czujemy wtedy głodu, to się przekłada na większa aktywność – objaśniał Boguszewski. Jednak ma to swoją cenę. Wyczerpujemy pewną energię. Długotrwałe działanie tego układu, długotrwały stres obraca się przeciwko nam i uszkadza organizm. - W przypadku wypalenia zawodowego kortyzol nie jest jednak czynnikiem, który może nam powiedzieć co dzieje się w głowie pacjenta – dodał. Pójście do lekarza i przebadanie poziomu kortyzolu w organizmie nic nie da, gdyż nie ma ustalonych norm, które pomogą w diagnozie.

Pierwsze objawy


A jak zatem rozpoznać czy dopadł nas syndrom Burnouta? Wypalenie zawodowe objawia się bardzo charakterystyczne. Pierwsza oznaką i powodem do niepokoju jest sytuacja, kiedy odechciewa nam się robić coś, co do tej pory sprawiało nam przyjemność. – Kiedy szukamy jakiejkolwiek wymówki, żeby tego nie robić, żeby nie pójść do pracy – doprecyzowywał profesor Cieślak.
Osoba cierpiąca na syndrom Burnouta ma poczucie izolacji, odseparowania społecznego od współpracowników, często popada w choroby. - Tak naprawdę pracownik zestresowany choruje częściej nie dlatego, że chce uciec na zwolnienie, ale naprawdę jest chory, ponieważ stres potrafi wyłączyć nasz układ immunologiczny i łatwiej łapiemy wszelkiego rodzaju grypy i przeziębienia – wtrącił psycholog.
Nie jest jednak tak, że z dnia na dzień stajemy się wypaleni zawodowo. Ten proces rozpoczyna się w różnych fazach u różnych ludzi. Zwykle od tzw. depersonalizacji, czyli cynicznego traktowania ludzi, z którymi się pracuje lub z samej pracy. - Klasycznym przykładem jest mówienie przez lekarza na oddziale, że gdzieś tam pod oknem leży wyrostek robaczkowy, a to Jan Kowalski - przywoływał doktor Boguszewski. Depersonalizacja nie trwa zbyt długo, a po niej następuje wyczerpanie emocjonalne. Jednak bywa też tak, że osoba najpierw przeżywa moment wyczerpania emocjonalnego.

Mitologia schorzenia


Z wypaleniem zawodowym wiąże się również wiele mitów. Jeden z nich głosi, że inaczej przezywają je mężczyźni, a inaczej kobiety.- Nieco więcej mężczyzn ma wysoki poziom cynizmu niż kobiet, natomiast jeśli chodzi o poziom wyczerpania emocjonalnego to wygląda tak samo u obu płci – sprostował profesor Boguszewski.
Profilaktyka, czyli kilka dobrych rad
Jednak co robić, gdy wpadliśmy już w ten stan? Zdaniem doktora najlepszym antidotum jest dyscyplina wewnętrzna. Bardzo ważne jest także to, aby umieć odpoczywać. - Najczęściej wypalenie zawodowe dotyka pracoholików – stwierdził neurobiolog. Należy również dbać o ciało, regularnie sypiać i uprawiać jakiś sport, gdyż ruch jest bardzo dobrym środkiem antydepresyjnym.- Okazało sie, że w przypadku wypalenia w mózgu spada ilość nowych neuronów i właśnie ruch może przywrócić je do wyższej wartości – potwierdził doktor.
Pigułki na to nie ma. Zwykle osoby, które zgłaszają sie z tym syndromem do lekarza są diagnozowane jako osoby z przejawami depresji. Stosuje się wówczas leki antydepresyjne, jednak jest to leczenie jedynie objawów. - Najlepszą terapią jest psychoterapia, nauczenie sie życia i dyscyplina wewnętrzna – dodał Boguszewski.
Aczkolwiek problem w leczeniu człowiek z syndromem Burnouta polega na tym, że on wie, że coś musi zmienić, ale za tym nie idzie żadna akcja.

Single mają gorzej


- W kontekście wypalenia zawodowego nie można zazdrościć singlom – mówił profesor. Jest to grupa, która ma najmniej zasobów społecznych do tego, żeby efektywnie radzić sobie z wypaleniem zawodowym i ze stresem.
Badania, mówią, że nawet osoby rozwiedzione mają niższy poziom wypalenia zawodowego niż te, które są singlami. Najniższy poziom wypalenia mają osoby będące w związkach.


Audycję przygotował Artur Wolski.
 

 
W ciągu ostatnich 6 miesięcy liczba osób korzystających z internetu w technologii światłowodowej, tzw. FTTH, wzrosła o 50 proc. - do 4,5 mln - powiedziała w Warszawie dyrektor ds. komunikacji Europejskiej Rady FTTH Nadia Babaali podczas VII Forum Usług Szerokopasmowych.

FTTH (Fiber to the home) - to usługa oferująca szybki internet, telewizję czy usługi telefoniczne w technologii światłowodowej. Mogą z nich korzystać zarówno małe i średnie firmy, jak i gospodarstwa domowe.

Jak powiedziała Babaali, FTTH wciąż zdobywa popularność na świecie. Najwięcej abonentów z technologii światłowodowej korzysta w Azji - ok. 43 mln. W Ameryce Północnej to 9 mln, a w Europie 4,5 mln. "Pomimo tego, że Europa wypada słabiej niż inne kontynenty, w ciągu ostatnich 6 miesięcy liczba abonentów wzrosła o 50 proc." - zaznaczyła.

W 24 krajach świata więcej niż 1 proc. populacji korzysta z technologii światłowodowej jako abonenci. "17 z nich to państwa europejskie. Jednak prowadzi Azja - w Korei Południowej jest to ok. 50 proc. populacji, a ponad 25 proc. w Japonii, Hong-Kongu i Tajwanie. Trzeba też pamiętać, że przykładowo w Korei Południowej w standardowym pakiecie FTTH klient otrzymuje przepustowość rzędu 1 Gb/s. Europa jest, jak się szacuje, cztery lata w tyle za USA i 8-10 lat za Azją, jeśli chodzi o rozwój technologii" - zaznaczyła.
 

 
Wczoraj serwis Diaspora wysłał pierwsze zaproszenia do swojej usługi w wersji alfa. Diaspora ma być siecią społecznościową bazującą na otwartym modelu - użytkownik ma mieć kontrolę nad prywatnością i swoimi danymi. Nie wiadomo, czy Diaspora może zagrozić Facebookowi, ale zainteresowanie, jakie wzbudza ten serwis, jest obiecujące.


Czterech nowojorczyków postanowiło stworzyć sieć społecznościową podobną do Facebooka, ale pozbawioną centralnego repozytorium informacji. Ich projekt o nazwie Diaspora w ciągu pierwszych 12 dni zyskał wsparcie wielu osób i 10 tys. USD na działalność. W maju ukazała się publikacja w New York Timesie dotycząca Diaspory, która sprawiła, że liczba darczyńców wzrosła do 3 tys., a fundusze projektu urosły do 120 tys. USD.

Z czasem do darczyńców finansujących Diasporę dołączył nawet Mark Zuckerberg, któremu idea się podoba (tak stwierdził w wywiadzie dla Wired). Wczoraj twórcy projektu poinformowali o pierwszych krokach zmierzających do uruchomienia usługi.


Pierwsze zaproszenia do Diaspory w wersji alfa zostały rozesłane wczoraj. Każdego tygodnia mają być wysyłane kolejne zaproszenia, w pierwszej kolejności do osób wspierających projekt, potem do innych wpisanych na listę mailingową projektu. Stopniowe udostępnianie Diaspory większej liczbie osób ma pomóc w identyfikacji i eliminowaniu błędów na bieżąco.

- Jesteśmy dumni z tego, gdzie teraz jest Diaspora. W mniej niż pięć miesięcy dotarliśmy od niczego do wspaniałego punktu startowego, z którego nasza społeczność może zacząć działać. Spędziliśmy dużo czasu na myśleniu o tym, jak ludzie mogą się dzielić (informacjami - red.), zachowując prywatność i robiąc wszystkie rzeczy, które kochają robić w sieciach społecznościowych - czytamy na blogu projektu.

Diaspora ma chronić prywatność, udostępniając użytkownikowi tzw. "aspekty" (ang. aspects) - osobiste listy grupujące ludzi według ról, jakie odgrywają w naszym życiu. Aspekty mogą być prostym sposobem na kontrolowanie tego, kto otrzymuje wpisy użytkownika. Zdaniem twórców Diaspory nie jest to rozwiązanie idealne, ale najlepsze z istniejących.

Diaspora ma również pozwolić na tworzenie własnych sieci społecznościowych na swoim serwerze. Użytkownik będzie więc miał pełną kontrolę nad usługą, za pomocą której będzie dzielił się zdjęciami, wpisami, filmami itd.

Czy Mark Zuckerberg powinien się martwić? Tak, ale niekoniecznie projektem Diaspora. Bardziej niebezpieczny może być wysyp różnych projektów, mających na celu "otworzenie" sieci społecznościowych. Można tu wymienić takie projekty, jak Identica lub GNU Social.

O otwartych sieciach społecznościowych wspominał ostatnio twórca WWW Tim Berners-Lee, który skrytykował Facebooka i podobne serwisy za zamykanie informacji opublikowanych przez użytkowników. Zdaniem ojca internetu użytkownicy popularnych sieci społecznościowych publikują swoje informacje w oderwaniu od reszty internetu. Mogą wówczas powiedzieć, że ich strona jest w sieci web, ale ich informacje nie funkcjonują w obszarze, jakim jest cały internet.


Dla mnie wszystko co otwarte jest lepsze niż zamknięte.
 

 
Same świetne informacje ze strony o2.pl (właściwie poczta.o2.pl ) o zmianie regulaminu.

Zmiana polega na dodaniu punktu Pkt. II §22 traktującym o numerze telefonu służącym do zmiany hasła.


Grupa o2 sp. z o.o. nie zbiera ani nie przetwarza numerów telefonów w celach innych niż .... (więcej na stronie http://profil.o2.pl/regulamin.html)
 

 

+ Nokia eksperymentuje z botami w telefonach
środa, 31 Marzec 2010 - Ciekawe

Nasze telefony mają być mądrzejsze... w końcu towarzyszą nam tak często,
że czasem ma się wrażenie, iż po prostu nam je przyszyto Nokia eksperymentuje
właśnie z inteligentnymi aplikacjami, które mają się uczyć jak obsługujemy funkcje
telefonu i po okresie edukacji, mogą nam służyć za wirtualnych asystentów. Jak
to działa w praktyce?

www.pablik.pl/index.php/8376/nokia-eksperymentuje-z-botami-w-telefonach.html
 

 
+ Facebook to już nie tylko strony fanów, ale sklepy

Największy serwis społecznościowy świata, gromadzi obecnie ponad
400 milionów użytkowników. Odkąd firmy posiadają w tym serwisie swoje
strony fanów, zastanawiano się czy Facebook docelowo nie stanie się
kiedyś wielkim sklepem. I wszystko wskazuje na to, że sprzedaż bezpośrednio
w społecznościach - to bardzo prawdopodobna ścieżka rozwoju e-commerce. Narzędzia już są.

Ja na razie nie wyobrażam sobie sklepu z majtkami na pinger.pl Facebook, moim zdaniem wszystkie społeczności w Polsce będą podpinać się pod takie projekty
 

 
Już w maju pierwsza polska telewizja 3D
piątek, 2 Kwiecień 2010 - Media

Tak przynajmniej obiecuje Canal+. W ramach platformy Cyfra+ ma nadać
pierwszą polską transmisję obrazu w jakości HD i to w trójwymiarze.
Wydarzenie przewidziane jest na 15 maja 2010 roku, a transmitowany ma
być mecz w ramach rozgrywek Ekstraklasy (nie znamy jeszcze drużyn, które
pojawią się w 3D - choć mówi się m.in. o Lechu Poznań, Wiśle Kraków, Legii Warszawa).
 

 
Zbliża się Dzień Kobiet. Chciałbyś zaskoczyć swoją partnerkę i podarować jej z tej okazji coś wyjątkowego, np. seksowną bieliznę, ale nie wiesz jak przeprowadzić akcję "kupno biustonosza i majtek", żeby nie zakończyła się ona nieprzyjemną wpadką rozmiarową?
Jest kilka zasad, które pomogą ci dokonać idealnego wyboru.
Najtrudniejszym zadaniem przed jakim stoi mężczyzna znajdujący się w sklepie z bielizną jest kupno odpowiedniego biustonosza. Oczywiście, zdarzają się jednostki, które znają rozmiar miseczki i obwód pod biustem swojej lubej, ale - nie czarujmy się - tych osobników można by policzyć na palcach. Jeżeli zatem należysz do drugiej, liczniejszej grupy musisz znaleźć sposób, by rozmiarówkę ukochanej poznać. Jak to zrobić? Pobaw się w detektywa. Wykorzystaj nieobecność żony czy dziewczyny w domu i poszperaj w jej szufladzie. Przy biustonoszu powinieneś znaleźć metkę z rozmiarem, np. 70B, gdzie liczba będzie oznaczała obwód pod piersiami, a litera rozmiar miseczki. Co jednak wówczas, kiedy metka została wycięta? Obwód można oczywiście zmierzyć samemu, ale miseczka to już ciężki orzech do zgryzienia. Poznanie jej rozmiaru, jak niektórzy proponują, przy pomocy owoców czy papieru to tak naprawdę żadne rozwiązanie. Lepszym pomysłem (choć mało chlubnym) jest zabawa w drobnego złodziejaszka i podprowadzenie ukochanej na czas zakupów najlepiej pasującego jej modelu biustonosza.
Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli kupisz biustonosz w dobrym rozmiarze, niekoniecznie musi on pasować twojej partnerce. Jak to możliwe? Kiedy kupuję sobie stanik, do przymierzalni zabieram zawsze co najmniej 10 różnych modeli. Wszystkie są w tym samym rozmiarze, a przecież jeden zbyt ugniata w klatce piersiowej, drugi odstaje, trzeci nieładnie zsuwa ku sobie piersi. Dlatego, jeżeli nie czujesz się na siłach, by kupić swej ukochanej biustonosz, postaw na coś równie ładnego i seksownego, a rozmiarowo dużo bezpieczniejszego, np. koszulki nocne. Wybór jest naprawdę ogromny i na pewno znajdziesz coś odpowiedniego. W tym wypadku zasada jest tylko jedna: pamiętaj, aby nie kierować się swoją własną przyjemnością, ale upodobaniami partnerki (nawet przy wyborze seksownej bielizny).
A co zrobić, jeżeli nie ma się zielonego pojęcia, jak trafić w jej gust? W takim wypadku spróbuj poświęcić odrobinę czasu na to, by przyjrzeć się jej stylowi. Jeżeli twoja partnerka lubi odważne kreacje, a seksowna bielizna nie jest jej obca, możesz śmiało wybrać coś skąpego, prześwitującego, figlarnego. Jeżeli wiesz natomiast, że ukochana nie jest zbyt pewna siebie i niechętnie pokazuje ciało postaw na coś klasycznego, np. na satynową koszulkę.
Cóż, pozostaje mi życzyć wam powodzenia, drodzy panowie!
  • awatar mru: "Zbliża się Dzień Kobiet"? w sumie to już tylko za 361 dni :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Internet jest idealnym sposobem na reklamę firmy czy usług budowlanych. Niski próg wejścia, relatywnie mało czasochłonny i mało kosztowny, a w wielu przypadkach i darmowy umożliwia tanią i skuteczną reklamę zarówno w przypadku działalności regionalnej, jak i na terenie całej Polski.
Internet jest idealnym sposobem na reklamę firmy czy usług budowlanych. Niski próg wejścia, relatywnie mało czasochłonny i mało kosztowny, a w wielu przypadkach i darmowy umożliwia tanią i skuteczną reklamę zarówno w przypadku działalności regionalnej, jak i na terenie całej Polski.

Internet z jednej strony umożliwia na szybkie zaistnienie w sieci firmom budowlanym poprzez coraz bardziej dostępne kreatory witryn internetowych. Niewielkim kosztem firmy budowlane mogą zakupić serwer i uruchomić serwis internetowy w oparciu o jeden z wielu dostępnych i gotowych darmowych szablonów stron. W wielu przypadkach stworzenie strony nie wymaga prawie żadnych umiejętności czy doświadczenia w programowaniu.

Z drugiej strony, internet umożliwia tworzenie i publikację darmowych ogłoszeń budowlanych. W sieci dostępnych jest wiele serwisów z darmowymi ogłoszeniami. Są tam duże ogólnotematyczne serwisy ogłoszeniowe takie jak gratka, czy allegro. Ale mamy też ogromny wybór serwisów tematycznych. Wystarczy wpisać w google darmowe ogłoszenia budowlane aby uzyskać listę najpopularniejszych serwisów ogłoszeniowych tego typu.

Aby skutecznie móc się reklamować na serwisach z darmowymi ogłoszeniami budowlanymi warto przemyśleć treść ogłoszenia. Przede wszystkim powinno się dokładnie opisać zakres usług budowlanych, doświadczenie i przykładowe referencje. Oczywiście ważny jest też sam kontakt - telefon, adres e-mail, adres strony www. Przy dodawaniu darmowego ogłoszenia budowlanego warto zadbać też o odpowiednie zdjęcia. Muszą być wyraźne i dobrze obrazować możliwości i jakość wykonania usług budowlanych.

Darmowe ogłoszenia budowlane to dobry sposób na szybką i tanią reklamę usług w internecie. Dzięki dużej liczbie serwisów ogłoszeniowych o odpowiednim zainteresowaniu użytkowników stanowią ważny kanał komunikacji marketingowej dla małych i średnich firm budowlanych.
 

 
Zaglądałeś ostatnio do skrzynki pocztowej? Może leży tam do Ciebie zaproszenie na wykwintny obiad i obietnica prezentów? Niestety nie od rodziny, czy znajomych, ale od firm medycznych sprzedający sprzęt medyczny. Czy jest to etyczna forma reklamy?
Techniki wręczania zaproszeń są różne. Zaproszenie można dostać pod kościołem, albo firma dostarcza do skrzynki wysyłając zaproszenia do wszystkich w danej okolicy. Jest również system obdzwaniania czy wysyłania zaproszenia do poszczególnych osób obecnych w bazie, którą posiada firma. Zaprasza się na spotkania do domów kultury, sal w hotelach, do restauracji, klubów itp.. Wszystko to ma na celu jedno - sprzedaż. Skuteczna sprzedaż potrzebuje około 1,5 godziny czasu aby przedstawić firmę, nastraszyć obecnych, wygenerować potrzeby a następnie rozwiązać problemy i zaspokoić potrzeby posiadanym towarem i to w tak atrakcyjnej cenie aby prawie każdy sądził, że to czysta oszczędność i prawdziwa okazja. Oczywiście towar powinien być zakupiony od razu na prezentacji. Nie trzeba płacić na miejscu zwłaszcza, że zwykle oferowany na takich spotkaniach sprzęt ma cenę przekraczającą 3 tysiące złotych. Płatność może nastąpić przelewem, albo można kupić towar na raty, najczęściej jednak kupujący wracają z towarem do domu. Na pewno nie można jednoznacznie stwierdzić czy ta forma sprzedaży jest dobra czy zła. Ma swoje wady i zalety. Dogłębna analiza tematu pozwala stwierdzić, że ma chyba jednak więcej dobrych stron niż tych złych. Dlaczego? Wielu Polaków na emeryturze cierpi na chroniczny nadmiar czasu, z którym nie wiadomo co zrobić, a jednocześnie zdrowie niestety się sypie. Takie spotkania to szansa na dobre spędzenie czasu, sprawienie, że ktoś się nami zainteresuje, obdaruje nas, ugości, może nawet wysłucha. Ci którzy zechcą słuchać mogą dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Na każdym spotkaniu dowiadujemy się, że o zdrowie musimy zadbać sami, Nie ma co liczyć wyłącznie na lekarzy czy tabletki, są inne naturalne metody leczenia i co najważniejsze są one dostępne dla większości Polaków. Towarem, który najczęściej sprzedaje się na takich spotkaniach są lampy do światłoterapii oraz wełna lecznicza. Te dwa asortymenty zdominowały obecnie rynek sprzedaży bezpośredniej. Lampy lecznicze na światło spolaryzowane są na pewno bardzo ciekawym sprzętem medycznym, który w rękach osób, które rzeczywiście chcą sobie pomóc może zdziałać przysłowiowe cuda. Korzystając z takiej lampy można pozbyć się dolegliwości, o których często mówimy nieuleczalne. Dlaczego tak się dzieje? To nie efekt placebo, to efekt wpływu czynnika fizykalnego, którym w tym przypadku jest światło na nasz organizm. Podczas 10 zabiegów w ramach bezpłatnej służby zdrowia działanie większości zabiegów jest mało skuteczne, a już na pewno nie trwałe jeżeli mówimy i stanach przewlekłych. Efekty lecznicze uzyskujemy najczęściej w domu bo wtedy możemy świecić się codziennie, może nawet 3 razy dziennie, i to do skutku, więc często wiele miesięcy, ale efekt końcowy przekracza nasze najśmielsze oczekiwania. Dzięki takim spotkaniom tysiące osób w Polsce dowiedziało się, że ich problemy są uleczalne, że można uniknąć operacji czy zmniejszyć dawkowanie leków. Wielu z nich dzisiaj z zadowoleniem leczy się skutecznie w domu, a na pytanie co leczą odpowiadają najczęściej, że wszystko. Można zapytać dlaczego właśnie światło spolaryzowane jest promowane w sprzedaży bezpośredniej? Skuteczność - to jeden z głównych atutów, ale są ważniejsze. Pełne bezpieczeństwo terapii - osoba nawet bez wiedzy i doświadczenia może się bezpiecznie naświetlać ponieważ energia dostarczana wraz ze światłem nie może zaszkodzić, nie możemy tego światła przedawkować, nie szkodzi na wzrok, nie ma ograniczeń czasowych i wiekowych. Szybki efekt - już pierwszy zabieg dostarcza efektów w postaci zniwelowania bólu czy ustąpienia łzawienia co dla niedowiarków jest dowodem na skuteczność światłoterapii, a więc zwiększa się szansa na zamknięcie sprzedaży. A dlaczego wełna króluje w sprzedaży bezpośredniej? Pewnie dlatego, że jest miła w dotyku, ładna, od wieków ma opinię leczniczej, a jeżeli dołożymy filozofię, że śpimy i się leczymy, to kto by nie chciał - zwłaszcza, że Polacy są ponoć z natury leniwi. Z całą pewnością towar oferowany w sprzedaży bezpośredniej może być skutecznie sprzedawany tylko tą drogą - bez oprawy marketingowej, bez zainteresowania towarem, podniesienia świadomości odpowiedzialności za własne zdrowie czy bez podniesienia emocji nikt nie wyda 3 tysięcy złotych na nawet najlepszy towar.
 

 
Japończycy zwykle nie przywołują na myśl pozytywnych skojarzeń, gdy mowa o nich w kontekście pracy. Możemy się jednak wiele od nich nauczyć. Cechą godną naśladowania jest zapał do wykonywanego zajęcia.
Praca i Japonia to ekstremalne połączenie. To dzięki Japończykom znamy takie określenie jak "karoshi" - czyli zgon z przepracowania, zwykle nagły i niespodziewany. To Japończycy są bohaterami opowieści, w których kierownik podupadającej firmy, po szeregu błędnych decyzji popełnia samobójstwo, by ratować własny honor. Można pomyśleć, że zwykły portal pracy w Kraju Kwitnącej Wiśni to wręcz obiekt kultu, jako że kultem otacza się samą pracę. Jest jednak kilka cech czy wzorów zachowań, które moglibyśmy zapożyczyć od potomków samurajów.

Praca w Polsce jest koniecznością - tymczasem w Japonii stanowi ona wartość samą w sobie. Taki szacunek nie tylko sprawia, że każdy wykonuje lepiej swoje zadania, ale również pozwala docenić pracę innych ludzi. Daje również większą pewność, że dzieło czyichś rąk nie zostanie zdewastowane. Respekt dla pracy przydałby się i u nas - zwłaszcza w odniesieniu do pracy wykonywanej przez robotników budowlanych. Uniknęlibyśmy bowiem mazania farbą wyremontowanych budynków.

Warto również zwrócić uwagę na podejście do pracy. Mimo, że oddanie obowiązkom jest w przypadku Japończyków niemal całkowite, nie zapominają oni o kondycji fizycznej - bowiem ona również, nawet w przypadku pracy czysto umysłowej, wpływa na efektywność pracownika. Częste przerwy, obowiązkowe ćwiczenia, metody relaksacyjne - to wszystko jest rozpowszechnione nawet w biurach niewielkich firm, nie tylko wśród młodych pracowników. W naszym kraju nadal można spotkać się z chichotami ze strony pracowników, gdy przełożony próbuje wprowadzić podobne innowacje. To dowód ignorancji - wielokrotnie bowiem udowadniano, że zdrowie fizyczne ma wpływ na możliwości umysłowe.

To tylko nieliczne przykłady cech i zachowań mieszkańców Japonii, które możemy zaadaptować do własnych potrzeb. W rzeczywistości kultura Azjatów jest tak bogata, że osoba, która zdecyduje się na jej zgłębienie, znajdzie o wiele więcej godnych naśladowania wzorców. Wystarczy otworzyć się na coś nowego.
 

 

Wczoraj wieczorem podczas Konferencji Sztuk
Walki, zmierzyli się Mariusz "Dominator" Pudzianowski i Marcin "El Testosteron" Najman. Okazało się, że pląsanie na parkiecie Tańca z gwiazdami i niedawna kontuzja nie odbiły się na kondycji Pudziana tak mocno, jak można byłoby się spodziewać. Bo kto z Was przewidziałby, że położy Najmana w 44 sekundy?

Tak, "pojedynek" nie trwał nawet jednej minuty
. Pudzianowski od razu rzucił się na "gwiazdę" Big Brothera, któremu nie udało się obronić przed ciosami cięższego o 25 kg (!) przeciwnika. Poszło raczej gładko - Mariusz wygrał przez nokaut techniczny.

Spodziewaliście się takiego wyniku
?

 

 
Żółte sylwetki osób z uniesionymi rękoma stojące na tle niebieskiej Ziemi - to logo nowej sieci. Kolory są nieprzypadkowe - niebieski to kolor maryjny, żółty to barwa symbolizująca Kościół. Warte 20 zł startery z tym symbolem będą sprzedawane od 11 lipca w namiotach, gdzie zwykle podczas pielgrzymki rozprowadza się katolickie czasopisma.

Za nową telefonią stoi spółka CenterNet należąca do giełdowego NFI Midas Romana Karkosika. Ale projekt startuje dzięki umowie z fundacją Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka. Bo nowa sieć kieruje swoją ofertę przede wszystkim do społeczności skupionej wokół Radia Maryja, TV Trwam, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, "Naszego Dziennika" i oraz fundacji Nasza Przyszłość (szczecineckie wydawnictwo współpracujące z Radiem Maryja).

Anna Gołębicka, szefowa marketingu CenterNetu, tłumaczy jednak, że sieć ma ambicje łączyć pokolenia. - Chcielibyśmy, aby używali jej dziadkowie, rodzice i dzieci. Ma też zachęcać do rozmawiania w rodzinie i to niekoniecznie przez telefon - zaznacza.

Społeczność, do której wRodzinie chce dotrzeć, szacuje się na ok. 2-4 mln osób. - Połowa z nich nie używa jeszcze telefonu komórkowego, ale chcemy ich do tego przekonać - zapewnia Włodzimierz Plewczyński, koordynator projektu. Dlatego w Telewizji Trwam emitowany jest cykliczny program tłumaczący zalety posiadania komórki, pokazujący jak wysłać SMS-a czy zrobić zdjęcie telefonem. Do tego dochodzi oferta tanich telefonów z dużym wyświetlaczem dostosowanych do potrzeb osób starszych i słabo widzących.

Sprzedaż starterów będzie wspomagana kampanią reklamową w mediach należących do Lux Veritatis (poza Radiem Maryja, które reklam nadawać nie może). Poza tym podczas pielgrzymki zaprezentowana zostanie specjalnie napisana piosenka.

Już po pielgrzymce operator zbuduje sieć sprzedaży produktów obejmującą 2 tys. punktów w całej Polsce i na początek zaoferuje jedynie usługi typu prepaid. Oferta abonamentowa ma się pojawić później, być może jeszcze w tym roku. Gdzie będą punkty sprzedaży? Tego firma wciąż nie ujawnia.

Wiadomo natomiast, że kupon doładowujący konto kosztować będzie 25 zł. Nowością jest przyczepiony do niego breloczek z numerem własnego telefonu - dzięki temu nie trzeba go pamiętać, by podać innym.

Operator promuje dzwonienie w sieci. Połączenia między użytkownikami wRodzinie kosztują 19 gr za minutę, ale poza siecią już 49 gr. SMS w sieci to 15 gr, do innych operatorów - 25 gr. Połączenia na telefony stacjonarne to 25 gr za minutę, a do Playa i Cyfrowego Polsatu 78 gr. Do tego dochodzą darmowe połączenia na numery studia Radia Maryja i Telewizji Trwam.

CenterNet chce do końca roku zdobyć 0,5 mln klientów. - Przede wszystkim mają to być użytkownicy sieci wRodzinie, ale planujemy też wdrożenie dwóch-trzech nowych projektów - mówi Wojciech Palukiewicz, prezes CenterNetu. Prawdopodobnie będzie to sieć dla wędkarzy skupionych wokół portalu Rybnobranie.pl oraz sieć pod młodzieżową marką Extreme. Założeniem nowego operatora jest bowiem poszukiwanie klientów w niszach. - Nie wykluczamy, że wprowadzimy niższe ceny na połączenia między różnymi sieciami należącymi do CenterNetu - zaznacza prezes.

Czy to już koniec?
Tak, to koniec, weź telefon w "wRodzinie" a w nagrodę dostaniesz pakiet sms do ojca rydzyka? Ambitna ta społeczność, pokazywać w telewizji jak wysyłać smsa, i to pewnie wszystko zapoczątkowane słowami ... kupujemy telefon wRodzinie ...
  • awatar Gość: @gość: Z czym ty jedziesz? Czy ty kur, nie widzisz co ten koleś robi??!! czy to tak trudno wyczaić? Chcesz to proszę idź do niego po "opłatek" do bizmesmena, napatrzał sie jak przed nim wszyscy klękają to teraz stawia się .
  • awatar Arania Fotograf Krytyk Felietonista: najtasza sec heeeeeeee
  • awatar Gość: a może własny skok otworzy - skok rydzyka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
1. Zdobądź narzędzia monitorujące postępy w nauce, jeśli jeszcze się uczysz mogą to być oceny z jednego wybranego przedmiotu. Dostępne są również programy oraz techniki czytania pisania i myślenia. Wszystko znajdziesz na google.


2. Czytaj w odpowiednich warunkach. Odpowiednie oświetlenie i wywietrzony pokój to podstawy. Unikaj czytania w łóżku, biurko jest do tego celu o wiele bardziej odpowiednie. Warto zadbać o porządek w pomieszczeniu żeby nic nas nie rozpraszało.

3. W miarę możliwości dowiedz się czegoś więcej na temat czytanego tekstu. Czytanie tekstu na zupełnie nieznany temat jest trudne i nużące. Wbrew pozorom przeczytanie np. artykułu z wikipedii przed właściwą nauką jest sporą oszczędnością czasu i energii.

4. Nie używaj zakreślacza. Pomimo, że jest to bardzo popularna metoda nauki w znaczący sposób spowalnia tępo czytania. W praktyce oznacza to dwukrotne czytanie niektórych fragmentów, ciągła dekoncentracja i czas stracony na samą czynność podkreślania. W nowych książkach to co najważniejsze już jest w pewien sposób wyróżnione przez autorów podręcznika, więc dublowanie ich pracy nie jest potrzebne.

5. Zamieniaj nagłówki w pytania. Każdy tytuł czy śródtytuł przeredaguj w pytanie, następnie w tekście szukaj na nie odpowiedzi. Ćwiczymy w ten sposób umiejętność skanowania tekstu w poszukiwaniu kluczowych informacji, ponadto cały czas pozostajemy skupieni na naszym zadaniu.


6. Czytaj zaraz po przebudzeniu. Wykorzystaj swój najlepszy czas, kiedy mózg pracuje na najwyższych obrotach. Zdolności zapamiętywania i koncentracji są wtedy najlepsze z możliwych.

7. Bądź elastyczny. Szybkie czytanie zbyt trudnego tekstu może być błędem, bo niezrozumienie go będzie oznaczało powtórną lekturę, a to z szybką nauką nie ma nic wspólnego.

8. Podziel materiał na trzy kategorie: najważniejsze, średnio istotne i najmniej ważne. Na początku czytaj tylko fragmenty z pierwszej kategorii. Dzięki temu nauczysz się tego na najistotniejsze już na początku kiedy umysł jest najsprawniejszy i wypoczęty.


9. Przekartkuj książkę zanim zabierzesz się do czytania. Szybkie czytanie ma zastosowanie głównie w pracy i nauce. Czytanie dzieł literatury pięknej w ten sposób mija się z celem. Przed nauką warto przejrzeć spis treści, żeby zorientować się co nas czeka. Dobrym pomysłem jest także, zwrócenie uwagi na tytuły i informacje wyróżnione tłustym drukiem.



10. Rób notatki w książce (metoda oszczędzania książek dla następnych pokoleń powoli ustępuje pod presją szybszego przyswajania wiedzy) notatki możesz umieszczać wszędzie tam gdzie jest coś ważnego. Do pisania notatek użyj metody słów kluczy.
  • awatar Maxi: dobre, znaczy co, Tadeusza nie można oznaczyć? Bo siara? Łeee, nie to nie. BTW, jeśli nie masz czegoś konkretnego do napisania nie pisz bo wyrażasz klasę której nie masz
  • awatar Gość: Pan Tadeusz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
3 godziny szukania dla jednej komendy....
regsvr32 /i shell32.dll
jeśli nagle domyślną opcją otwierania folderów w Windows staje się jakiś dziwaczny program lub opcja "wyszukaj"
 

 
Praca praca i po pracy, czas na relax...

Może mały utwór liryczny na przemyślenie czego oczekuje się od życia...

Miał bym więcej czasu na bloga - ale jakoś nie mam o czym pisać, wena ucieka. Ale mój staż i tak jest bardzo dobry. Zaliczam się już do tych zdezelowanych pingerowców
  • awatar Maxi: E tam :) Są ważniejsze sprawy niż rocznica. pozdro
  • awatar Gość: Ha, jakąś rocznicę zrób :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

justynqa
 
maxi
 

lol

fajny pinger
 

ping
 
maxi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maxi
 
dx0ne
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zastanawiam się czy złamać prawo i zrobić piękną panoramę kolei opolskiej ;] Niestety aby wyszła dobrze trzeba albo wynająć helikopter albo wejść na wysokie wierze obserwacyjne rozstawione przy torach w okolicach dworca głównego.

Gdybyście mieli iść do paki to za nie zapłacenie za helikopter czy nielegalną wspinaczkę??
  • awatar Maxi: no tak, prywaciarze. a później proszą społeczeństwo o zdjęcia bo właśnie 25 rocznica zakładu jest...
  • awatar Maxi: W takim wypadku nie było by zdjęć. To tak samo jak by reporter będący w zakazanym miejscu z aparatem...
  • awatar Gość: http://uk.youtube.com/watch?v=M7vs21ZKrKM
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Sny

Sny, takie niecodzienne przypominające o swoich czynach odczuciach oraz myślach w równoległym świecie w którym jak na ironię jest gorzej niż teraz. Wiele pytań, mała wiedza z zakresu symboliki, to są powody dla których należy zmienić swój pogląd na sprawy pozornie nie istotne.


Przecież żadna z tych debilek nie czekała by z obiadem, żaden z ich dotyków nie jest przesycony żarem, żadne z tych spojrzeń nie wyraża uczucia, troski współczucia - przestań spokój zakłócać.

 

 
Czas zmienić systemowe tapety nowymi i lepszymi modelami. Niech Twój nastrój rozweselą wspaniałe tapety
 

 
Nudzi cię twój pulpit?

PORA TO ZMIENIĆ
  • awatar Gość: zajebiste
  • awatar Gość: Witam , pozdrawiam mariola z nysy
  • awatar Maxi: bez komentarza :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Gość: tapetki kozackie.szkoda ze tylko tak mało na tej stronie jest i nie sa posegregowane na kategorie.doda to przedostatnie to na zywo.nie udawaj juz takiej tepej.maxi faktycznie tam jest niesamowicie duzo ciekawych tapet.pozdro
  • awatar Maxi: A no pewnie że gdzieś jest - tapety.pinger.pl tam to jest dopiero zdjęć :D
  • awatar rabczewska: przedostatnie... to grafika, czy gdzieś to rzeczywiście jest?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kolejna porcja dobrych tapet.

Wysokie rozdzielczości dają wspaniałe efekty na pulpicie. maxi.pinger.pl polecam http://tokyo-online.blogspot.com/
 

 
Coś na dobranoc
  • awatar Gość: piekne..... cos na sen,marzenia,i co tam jeszcze tylko chcesz.. http://pl.youtube.com/watch?v=lbcltLf2VHo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›