Wszystkie »

  • Wpisów: 145
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 14:19
  • Licznik odwiedzin: 55 117 / 1631 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
maxi
 
Wypalenie dotyka najczęściej zawodów wymagających intensywnych kontaktów z ludźmi m.in. psychologów, pedagogów, nauczycieli, lekarzy, dziennikarzy i pielęgniarek.

Jedna z teorii psychologicznych mówi o tym, że wypalenie zawodowe zwane naukowo syndromem Burnouta bierze się z braku równowagi pomiędzy wymaganiami, a zasobami, którymi dysponujemy. Dotyczy to wymagań, jakie stawiamy sami sobie jak i te, które stawiają nam pracodawcy. Inna, że wypalenie rozwija się wtedy, gdy za dużo chcemy, gdy stawiamy sobie nierealistyczne cele. - Kiedy co innego chcemy, a inne mamy możliwości. Jest to tzw. frustracja celów – tłumaczył psycholog.

- Syndrom wypalenia zawodowego to dość złożone zjawisko. Składa się z trzech komponentów: wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji lub cynizmu i braku osiągnięć zawodowych – tłumaczył podczas "Wieczoru Naukowego" profesor Roman Cieślak, psycholog.


Stresss…


A wszystko zaczyna się od stresu. - Stres może być pozytywny, ale może być także negatywny, to zależy od tego jak dużo go jest – wyjaśniał doktor Paweł Boguszewski, neurobiolog z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN.
W biologii i neurobiologii stresem nazywa się wszystko to, co zmusza człowieka do działania. - Stresem jest nawet to, że jesteśmy głodni. Bo jest to czynnik, który motywuje nas do poszukiwania pokarmu – mówił doktor.

Jedną wielką maszyną do radzenia sobie ze stresem, do dostosowywania się do zmieniających warunków otoczenia jest mózg. Człowiek posiada odpowiednie układy, które wzbudzają w nim stres. - To jest chociażby to, że się czegoś boimy. To specjalny układ emocjonalny, który mówi nam, że jakiś bodziec jest zagrażający i trzeba coś z nim zrobić. To układ obronny – wyjaśniał Boguszewski.
Długotrwały i głęboki stres przekłada się na działanie całego organizmu. Wówczas na stres zaczyna reagować ciało i następuje "wyrzut adrenaliny", co dodaje energii.


Kortyzon – dawca chwilowego zadowolenia


Jednak człowiek nie może za długo funkcjonować "jadąc" na samej adrenalinie. Dlatego potem następuje kolejna faza. - Faza kortyzonu, gdzie wchodzi się tak zwaną oś podgórze- przysadka -nadnercza. To odpowiedź stresowa długofalowa, która może trwać przez kilka dni, a nawet tygodni – stwierdził neurobiolog.
Podwyższony poziom kortyzonu odczuwamy jako coś pozytywnego, ponieważ organizm rezygnuje z pewnych funkcji, które nie są niezbędne. - Na przykład osłabiona zostaje wtedy czynność układu immunologicznego, co sprawia, że nie czujemy wtedy głodu, to się przekłada na większa aktywność – objaśniał Boguszewski. Jednak ma to swoją cenę. Wyczerpujemy pewną energię. Długotrwałe działanie tego układu, długotrwały stres obraca się przeciwko nam i uszkadza organizm. - W przypadku wypalenia zawodowego kortyzol nie jest jednak czynnikiem, który może nam powiedzieć co dzieje się w głowie pacjenta – dodał. Pójście do lekarza i przebadanie poziomu kortyzolu w organizmie nic nie da, gdyż nie ma ustalonych norm, które pomogą w diagnozie.

Pierwsze objawy


A jak zatem rozpoznać czy dopadł nas syndrom Burnouta? Wypalenie zawodowe objawia się bardzo charakterystyczne. Pierwsza oznaką i powodem do niepokoju jest sytuacja, kiedy odechciewa nam się robić coś, co do tej pory sprawiało nam przyjemność. – Kiedy szukamy jakiejkolwiek wymówki, żeby tego nie robić, żeby nie pójść do pracy – doprecyzowywał profesor Cieślak.
Osoba cierpiąca na syndrom Burnouta ma poczucie izolacji, odseparowania społecznego od współpracowników, często popada w choroby. - Tak naprawdę pracownik zestresowany choruje częściej nie dlatego, że chce uciec na zwolnienie, ale naprawdę jest chory, ponieważ stres potrafi wyłączyć nasz układ immunologiczny i łatwiej łapiemy wszelkiego rodzaju grypy i przeziębienia – wtrącił psycholog.
Nie jest jednak tak, że z dnia na dzień stajemy się wypaleni zawodowo. Ten proces rozpoczyna się w różnych fazach u różnych ludzi. Zwykle od tzw. depersonalizacji, czyli cynicznego traktowania ludzi, z którymi się pracuje lub z samej pracy. - Klasycznym przykładem jest mówienie przez lekarza na oddziale, że gdzieś tam pod oknem leży wyrostek robaczkowy, a to Jan Kowalski - przywoływał doktor Boguszewski. Depersonalizacja nie trwa zbyt długo, a po niej następuje wyczerpanie emocjonalne. Jednak bywa też tak, że osoba najpierw przeżywa moment wyczerpania emocjonalnego.

Mitologia schorzenia


Z wypaleniem zawodowym wiąże się również wiele mitów. Jeden z nich głosi, że inaczej przezywają je mężczyźni, a inaczej kobiety.- Nieco więcej mężczyzn ma wysoki poziom cynizmu niż kobiet, natomiast jeśli chodzi o poziom wyczerpania emocjonalnego to wygląda tak samo u obu płci – sprostował profesor Boguszewski.
Profilaktyka, czyli kilka dobrych rad
Jednak co robić, gdy wpadliśmy już w ten stan? Zdaniem doktora najlepszym antidotum jest dyscyplina wewnętrzna. Bardzo ważne jest także to, aby umieć odpoczywać. - Najczęściej wypalenie zawodowe dotyka pracoholików – stwierdził neurobiolog. Należy również dbać o ciało, regularnie sypiać i uprawiać jakiś sport, gdyż ruch jest bardzo dobrym środkiem antydepresyjnym.- Okazało sie, że w przypadku wypalenia w mózgu spada ilość nowych neuronów i właśnie ruch może przywrócić je do wyższej wartości – potwierdził doktor.
Pigułki na to nie ma. Zwykle osoby, które zgłaszają sie z tym syndromem do lekarza są diagnozowane jako osoby z przejawami depresji. Stosuje się wówczas leki antydepresyjne, jednak jest to leczenie jedynie objawów. - Najlepszą terapią jest psychoterapia, nauczenie sie życia i dyscyplina wewnętrzna – dodał Boguszewski.
Aczkolwiek problem w leczeniu człowiek z syndromem Burnouta polega na tym, że on wie, że coś musi zmienić, ale za tym nie idzie żadna akcja.

Single mają gorzej


- W kontekście wypalenia zawodowego nie można zazdrościć singlom – mówił profesor. Jest to grupa, która ma najmniej zasobów społecznych do tego, żeby efektywnie radzić sobie z wypaleniem zawodowym i ze stresem.
Badania, mówią, że nawet osoby rozwiedzione mają niższy poziom wypalenia zawodowego niż te, które są singlami. Najniższy poziom wypalenia mają osoby będące w związkach.


Audycję przygotował Artur Wolski.
 

maxi
 
W ciągu ostatnich 6 miesięcy liczba osób korzystających z internetu w technologii światłowodowej, tzw. FTTH, wzrosła o 50 proc. - do 4,5 mln - powiedziała w Warszawie dyrektor ds. komunikacji Europejskiej Rady FTTH Nadia Babaali podczas VII Forum Usług Szerokopasmowych.

FTTH (Fiber to the home) - to usługa oferująca szybki internet, telewizję czy usługi telefoniczne w technologii światłowodowej. Mogą z nich korzystać zarówno małe i średnie firmy, jak i gospodarstwa domowe.

Jak powiedziała Babaali, FTTH wciąż zdobywa popularność na świecie. Najwięcej abonentów z technologii światłowodowej korzysta w Azji - ok. 43 mln. W Ameryce Północnej to 9 mln, a w Europie 4,5 mln. "Pomimo tego, że Europa wypada słabiej niż inne kontynenty, w ciągu ostatnich 6 miesięcy liczba abonentów wzrosła o 50 proc." - zaznaczyła.

W 24 krajach świata więcej niż 1 proc. populacji korzysta z technologii światłowodowej jako abonenci. "17 z nich to państwa europejskie. Jednak prowadzi Azja - w Korei Południowej jest to ok. 50 proc. populacji, a ponad 25 proc. w Japonii, Hong-Kongu i Tajwanie. Trzeba też pamiętać, że przykładowo w Korei Południowej w standardowym pakiecie FTTH klient otrzymuje przepustowość rzędu 1 Gb/s. Europa jest, jak się szacuje, cztery lata w tyle za USA i 8-10 lat za Azją, jeśli chodzi o rozwój technologii" - zaznaczyła.
 

maxi
 
Wczoraj serwis Diaspora wysłał pierwsze zaproszenia do swojej usługi w wersji alfa. Diaspora ma być siecią społecznościową bazującą na otwartym modelu - użytkownik ma mieć kontrolę nad prywatnością i swoimi danymi. Nie wiadomo, czy Diaspora może zagrozić Facebookowi, ale zainteresowanie, jakie wzbudza ten serwis, jest obiecujące.


Czterech nowojorczyków postanowiło stworzyć sieć społecznościową podobną do Facebooka, ale pozbawioną centralnego repozytorium informacji. Ich projekt o nazwie Diaspora w ciągu pierwszych 12 dni zyskał wsparcie wielu osób i 10 tys. USD na działalność. W maju ukazała się publikacja w New York Timesie dotycząca Diaspory, która sprawiła, że liczba darczyńców wzrosła do 3 tys., a fundusze projektu urosły do 120 tys. USD.

Z czasem do darczyńców finansujących Diasporę dołączył nawet Mark Zuckerberg, któremu idea się podoba (tak stwierdził w wywiadzie dla Wired). Wczoraj twórcy projektu poinformowali o pierwszych krokach zmierzających do uruchomienia usługi.


Pierwsze zaproszenia do Diaspory w wersji alfa zostały rozesłane wczoraj. Każdego tygodnia mają być wysyłane kolejne zaproszenia, w pierwszej kolejności do osób wspierających projekt, potem do innych wpisanych na listę mailingową projektu. Stopniowe udostępnianie Diaspory większej liczbie osób ma pomóc w identyfikacji i eliminowaniu błędów na bieżąco.

- Jesteśmy dumni z tego, gdzie teraz jest Diaspora. W mniej niż pięć miesięcy dotarliśmy od niczego do wspaniałego punktu startowego, z którego nasza społeczność może zacząć działać. Spędziliśmy dużo czasu na myśleniu o tym, jak ludzie mogą się dzielić (informacjami - red.), zachowując prywatność i robiąc wszystkie rzeczy, które kochają robić w sieciach społecznościowych - czytamy na blogu projektu.

Diaspora ma chronić prywatność, udostępniając użytkownikowi tzw. "aspekty" (ang. aspects) - osobiste listy grupujące ludzi według ról, jakie odgrywają w naszym życiu. Aspekty mogą być prostym sposobem na kontrolowanie tego, kto otrzymuje wpisy użytkownika. Zdaniem twórców Diaspory nie jest to rozwiązanie idealne, ale najlepsze z istniejących.

Diaspora ma również pozwolić na tworzenie własnych sieci społecznościowych na swoim serwerze. Użytkownik będzie więc miał pełną kontrolę nad usługą, za pomocą której będzie dzielił się zdjęciami, wpisami, filmami itd.

Czy Mark Zuckerberg powinien się martwić? Tak, ale niekoniecznie projektem Diaspora. Bardziej niebezpieczny może być wysyp różnych projektów, mających na celu "otworzenie" sieci społecznościowych. Można tu wymienić takie projekty, jak Identica lub GNU Social.

O otwartych sieciach społecznościowych wspominał ostatnio twórca WWW Tim Berners-Lee, który skrytykował Facebooka i podobne serwisy za zamykanie informacji opublikowanych przez użytkowników. Zdaniem ojca internetu użytkownicy popularnych sieci społecznościowych publikują swoje informacje w oderwaniu od reszty internetu. Mogą wówczas powiedzieć, że ich strona jest w sieci web, ale ich informacje nie funkcjonują w obszarze, jakim jest cały internet.


Dla mnie wszystko co otwarte jest lepsze niż zamknięte. :)
 

maxi
 
Same świetne informacje ze strony o2.pl (właściwie poczta.o2.pl ) o zmianie regulaminu.

Zmiana polega na dodaniu punktu Pkt. II §22 traktującym o numerze telefonu służącym do zmiany hasła.


Grupa o2 sp. z o.o. nie zbiera ani nie przetwarza numerów telefonów w celach innych niż .... (więcej na stronie profil.o2.pl/regulamin.html)
 

maxi
 

+ Nokia eksperymentuje z botami w telefonach
środa, 31 Marzec 2010 - Ciekawe

Nasze telefony mają być mądrzejsze... w końcu towarzyszą nam tak często,
że czasem ma się wrażenie, iż po prostu nam je przyszyto ;) Nokia eksperymentuje
właśnie z inteligentnymi aplikacjami, które mają się uczyć jak obsługujemy funkcje
telefonu i po okresie edukacji, mogą nam służyć za wirtualnych asystentów. Jak
to działa w praktyce?

www.pablik.pl/(…)nokia-eksperymentuje-z-botami-w-te…
 

maxi
 
+ Facebook to już nie tylko strony fanów, ale sklepy

Największy serwis społecznościowy świata, gromadzi obecnie ponad
400 milionów użytkowników. Odkąd firmy posiadają w tym serwisie swoje
strony fanów, zastanawiano się czy Facebook docelowo nie stanie się
kiedyś wielkim sklepem. I wszystko wskazuje na to, że sprzedaż bezpośrednio
w społecznościach - to bardzo prawdopodobna ścieżka rozwoju e-commerce. Narzędzia już są.

Ja na razie nie wyobrażam sobie sklepu z majtkami na pinger.pl :) Facebook, moim zdaniem wszystkie społeczności w Polsce będą podpinać się pod takie projekty
 

maxi
 
Już w maju pierwsza polska telewizja 3D
piątek, 2 Kwiecień 2010 - Media

Tak przynajmniej obiecuje Canal+. W ramach platformy Cyfra+ ma nadać
pierwszą polską transmisję obrazu w jakości HD i to w trójwymiarze.
Wydarzenie przewidziane jest na 15 maja 2010 roku, a transmitowany ma
być mecz w ramach rozgrywek Ekstraklasy (nie znamy jeszcze drużyn, które
pojawią się w 3D - choć mówi się m.in. o Lechu Poznań, Wiśle Kraków, Legii Warszawa).
 

maxi
 
Zbliża się Dzień Kobiet. Chciałbyś zaskoczyć swoją partnerkę i podarować jej z tej okazji coś wyjątkowego, np. seksowną bieliznę, ale nie wiesz jak przeprowadzić akcję "kupno biustonosza i majtek", żeby nie zakończyła się ona nieprzyjemną wpadką rozmiarową?
Jest kilka zasad, które pomogą ci dokonać idealnego wyboru.
Najtrudniejszym zadaniem przed jakim stoi mężczyzna znajdujący się w sklepie z bielizną jest kupno odpowiedniego biustonosza. Oczywiście, zdarzają się jednostki, które znają rozmiar miseczki i obwód pod biustem swojej lubej, ale - nie czarujmy się - tych osobników można by policzyć na palcach. Jeżeli zatem należysz do drugiej, liczniejszej grupy musisz znaleźć sposób, by rozmiarówkę ukochanej poznać. Jak to zrobić? Pobaw się w detektywa. Wykorzystaj nieobecność żony czy dziewczyny w domu i poszperaj w jej szufladzie. Przy biustonoszu powinieneś znaleźć metkę z rozmiarem, np. 70B, gdzie liczba będzie oznaczała obwód pod piersiami, a litera rozmiar miseczki. Co jednak wówczas, kiedy metka została wycięta? Obwód można oczywiście zmierzyć samemu, ale miseczka to już ciężki orzech do zgryzienia. Poznanie jej rozmiaru, jak niektórzy proponują, przy pomocy owoców czy papieru to tak naprawdę żadne rozwiązanie. Lepszym pomysłem (choć mało chlubnym) jest zabawa w drobnego złodziejaszka i podprowadzenie ukochanej na czas zakupów najlepiej pasującego jej modelu biustonosza.
Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli kupisz biustonosz w dobrym rozmiarze, niekoniecznie musi on pasować twojej partnerce. Jak to możliwe? Kiedy kupuję sobie stanik, do przymierzalni zabieram zawsze co najmniej 10 różnych modeli. Wszystkie są w tym samym rozmiarze, a przecież jeden zbyt ugniata w klatce piersiowej, drugi odstaje, trzeci nieładnie zsuwa ku sobie piersi. Dlatego, jeżeli nie czujesz się na siłach, by kupić swej ukochanej biustonosz, postaw na coś równie ładnego i seksownego, a rozmiarowo dużo bezpieczniejszego, np. koszulki nocne. Wybór jest naprawdę ogromny i na pewno znajdziesz coś odpowiedniego. W tym wypadku zasada jest tylko jedna: pamiętaj, aby nie kierować się swoją własną przyjemnością, ale upodobaniami partnerki (nawet przy wyborze seksownej bielizny).
A co zrobić, jeżeli nie ma się zielonego pojęcia, jak trafić w jej gust? W takim wypadku spróbuj poświęcić odrobinę czasu na to, by przyjrzeć się jej stylowi. Jeżeli twoja partnerka lubi odważne kreacje, a seksowna bielizna nie jest jej obca, możesz śmiało wybrać coś skąpego, prześwitującego, figlarnego. Jeżeli wiesz natomiast, że ukochana nie jest zbyt pewna siebie i niechętnie pokazuje ciało postaw na coś klasycznego, np. na satynową koszulkę.
Cóż, pozostaje mi życzyć wam powodzenia, drodzy panowie!
  • awatar mru: "Zbliża się Dzień Kobiet"? w sumie to już tylko za 361 dni :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

maxi
 
Internet jest idealnym sposobem na reklamę firmy czy usług budowlanych. Niski próg wejścia, relatywnie mało czasochłonny i mało kosztowny, a w wielu przypadkach i darmowy umożliwia tanią i skuteczną reklamę zarówno w przypadku działalności regionalnej, jak i na terenie całej Polski.
Internet jest idealnym sposobem na reklamę firmy czy usług budowlanych. Niski próg wejścia, relatywnie mało czasochłonny i mało kosztowny, a w wielu przypadkach i darmowy umożliwia tanią i skuteczną reklamę zarówno w przypadku działalności regionalnej, jak i na terenie całej Polski.

Internet z jednej strony umożliwia na szybkie zaistnienie w sieci firmom budowlanym poprzez coraz bardziej dostępne kreatory witryn internetowych. Niewielkim kosztem firmy budowlane mogą zakupić serwer i uruchomić serwis internetowy w oparciu o jeden z wielu dostępnych i gotowych darmowych szablonów stron. W wielu przypadkach stworzenie strony nie wymaga prawie żadnych umiejętności czy doświadczenia w programowaniu.

Z drugiej strony, internet umożliwia tworzenie i publikację darmowych ogłoszeń budowlanych. W sieci dostępnych jest wiele serwisów z darmowymi ogłoszeniami. Są tam duże ogólnotematyczne serwisy ogłoszeniowe takie jak gratka, czy allegro. Ale mamy też ogromny wybór serwisów tematycznych. Wystarczy wpisać w google darmowe ogłoszenia budowlane aby uzyskać listę najpopularniejszych serwisów ogłoszeniowych tego typu.

Aby skutecznie móc się reklamować na serwisach z darmowymi ogłoszeniami budowlanymi warto przemyśleć treść ogłoszenia. Przede wszystkim powinno się dokładnie opisać zakres usług budowlanych, doświadczenie i przykładowe referencje. Oczywiście ważny jest też sam kontakt - telefon, adres e-mail, adres strony www. Przy dodawaniu darmowego ogłoszenia budowlanego warto zadbać też o odpowiednie zdjęcia. Muszą być wyraźne i dobrze obrazować możliwości i jakość wykonania usług budowlanych.

Darmowe ogłoszenia budowlane to dobry sposób na szybką i tanią reklamę usług w internecie. Dzięki dużej liczbie serwisów ogłoszeniowych o odpowiednim zainteresowaniu użytkowników stanowią ważny kanał komunikacji marketingowej dla małych i średnich firm budowlanych.